Thursday, 8 October 2020

sans voiture

Jednego w koronie nie było na sanżilowskich i okolicznych ulicach na pewno: aut. Korków. Smrodu. Hałasu.

Myśleliśmy se, że to wyjątek, bo przecież niby samochodów co mrówków, a tu proszę: okazuje się, że większość brukseńczyków auta w ogóle nie ma. Najwięcej na Sanżosie i Sanżilu, najmniej na Woluwach, no ale i tak dobrze to wygląda, zdaniem Any: od 69% bezautowców do 33%, średnia i tak na korzyść stibu i piechurów, bo aż 53% menaży auta na własność nie ma. Tak wylyczyli. Statystyka, ludzie!

Co oznacza, że coś tu nie gra, skoro tak mało dróg dla rowerów, a tyle dla samochodów plus co chwila parking. Co oznacza także, że jest wiele menaży, gdzie jesto jedno lub więcej aut, bo pokoronne korki są jednak wszędzie. Po co komu więcej niż jedno auta, pyta Ana, w dwóch naraz chce siedzieć? Tego jeszcze się nie da, nawet w Brukseni.

Wednesday, 7 October 2020

cilest

Powiem ci jeszcze, że 28 kilo ważyłam w ósmej klasie, no mówię ci, 28 kilo ważyłam, że aż na żimnastik, tym to, włefie no, nie brali mnie do fikołków, bym się nie połamała. I ze szkoły kazali ojcu do Warszawy wieźć, do dziś pamiętam, jak mnie wieźli wartburgiem, ojciec klął, ale zawiózł tym wartburgiem, mówiłam. I oni tam w tej Warszawie, by brać tabletki jakieś, bo czas, to się ureguluje wszystko. A ja dziewczyna ze wsi byłam, nie wiedziałam, na co te tabletki, więc do Biernackiego poszłam, pamiętasz go? Że co? Owszem, weterynarz był, owszem, ale na tabletkach się znał, więc mi wytłumaczył, co to ten cilest, a że ja w ósmej klasie już byłam, to nie powiem, mój organizm od razu ich zaakceptował, nie powiem, jak należy. 


Tuesday, 6 October 2020

sport

 Wziął się do nauki, owszem, nie powiem, jak nie zdał do klasy...co mówisz, nie słyszę? Do której? No nie wiem, czekaj, do drugiej no; a ja mówiłam mu, że te gierki to nic nie warte, a teraz sam przychodzi i mówi: mamuś, ja widzę teraz, że nauka najważniejsza. A ja na to: widzisz, nie mówiłam?

Tak, dobrze, że się wziął za siebie, ale przytył od tego grania, nie powiem, ma tendencję do tycia; no ale wyobraź sobie, że w makdonaldzie to tylko sałatkę z kurczakiem wziął ostatnio, i sport chce uprawiać, a ja na to: na ch...ci sport, jak bez diety, no powiedz sama? Pobiegał by z placu na plac, jak ja cały dzień, to by od razu schudł, ojej, już dojeżdżamy do Mid, to cześć cześć zadzwonię!

Sunday, 4 October 2020

syryjczycy

Jak Sanżil Sanżilem, a Ukle Uklami - takiego obrotu sprawy w koronie to się nikt nie spodziewał, nawet ci, co się korony w lutym spodziewali, tacy mądrzy byli i owszem - no ale wojny syryjsko-bjo pod flagą brukseńską tego to jednak nawet ci najbardziej przewidujący by nie wymyślili.

Najpierw z serca Sanżila zniknął czarny. Rynek. Ekobjo do bólu i pyszne do bólu. Już Anę Martin zabolało. Bogdzie tu brać karmę, skoro joga to nie to?

Gdy w lokalu po czarnym wreszcie zaczął się remont, Ana Martin zerkała z nadzieją, że może jeszcze czarniejsi się wprowadzą i jeszcze coś hipstersko-atrakcyjnego dorzucą w tytule, tytułem popularności, w rodzaju wegan soja bez glutenu, ale nic z tego. Bo przyszli...Syryjczycy. Mięso. Tłuszcz z falafla. Warzywa owszem, za to słone do bólu. Okej, może być wersja wege, ale słaba to pociecha doprawdy, ile falafli można wepchnąć, no ile.

A teraz jeszcze to. Padł Grenc. Ostoja tejże to uklańskości, co to zdążyła w XXI w. wybrać się z duszą na ramieniu na Sanżil i dostrzec nowe trendy: że na obiad to już nie tylko stek, bolo i lokalny grek, ale także zupa, ziarno i sałata, do tego szejk, najlepiej zielony z kryształami, ups, kryształy za drogie, no to może w krysztale choć. Oferował to grenc, i już na Sanżil jeździć nie czeba było. Komu to przeszkadzało?

Korona wstrętna, niełaskawa dla horeki, wiadomo. Sawa, spoko, takie są koleje świata. 

Sawa czyly?

Lokal sawa się zwie, owszem. Roman, w sam raz dla ciebie sawa, strawa. Ale mnie zastanawia , czy to aby nie wielka polytyka. Spisek jakiś. Syryjczycy jacyś. Kuzyni tamtych, niesie wieść. 

Ani chybi wirus tu jakiś zapanował.



Wednesday, 30 September 2020

maski

 No i co, no i co, wszystkie i wszyscy, co myśleli, że jak maski opadną, to już cały świat normalnie - a Sanżil i okoliczności to już na luzie całkowicie i zupełnie - się dowie, że Ana Martin i Ksenia to ściema jakaś, kto to jest w ogóle, że nie ma takich dwóch, jedna co najwyżej bynajmniej, że to wszystko to tylko maski - no i co, no i co, łyso wam, jak Romanowi od lat nie przymierzając?

Nie tylko są, Ana Martin i Ksenia w sensie, ale powiem więcej: wracają we 2 jak etudjanci od października, z tym i owym w zanadrzu, bo się nazbierało danych i histerii sanżilowskich wszelkich ... i nadal mają maski! 

Jak wy wszystkie i wszyscy w międzyczasie! Od pół roku, nie licząc nikomu, bije nam ten dzwon, a komu on bije, no nam bije. Już nie tylko Ana w masce Kseni, tylko cały Sanżil w masce jakiejś tam, bo przecież mojej dla wszystkich nie nastarczy, no co wy ludzie, w mojej masce chcielibyście ganiać po Sanżilu i w okolicznościach, po Woluwe czy Ikselu może do tego? Tak niehigienicznie i bez tej tam no dezynfekcji - no co wy. A tak na boku:  aninej maski to już chyba nikt by z własnej woli nie przyodział, bo co - dziwoląga jednego? Jeszcze by na kogo zaraza przeszła, a fuj.


Wednesday, 17 June 2020

muchy

Pan nietutejszy, co? podejrzliwie zerka fryzjerka na tadka, co to nam tomtu hystoryjkę nadał..
A nie, z trasy z Belgii podjeżdzam i ostrzyc bym się chciał, co by się ojcom na ładnie pokazać.
Z Belgii? Toż tam na ulicach ludzie leżą, tyle zachorowań. Umierają jak muchy normalnie pęczkami i chować ich komu nie ma. Sama w telewizji widziałam! Jak pan wjechał tu w ogóle? I do salonu pan mi tu zarazę przynosi? Już go tu nie ma! Poszedł se!