Thursday, 4 October 2018

szok

Szok, i to jaki!
Co, zmiana w Polsce D? cieszymy się od razu na zaś.
E tam, zaraz takie halo. Inne halo. Szokowe. Demograficzne. Pieją gazety przedwyborczo. Tu, pod nosem. Na Sanżilu i w okolicznościach. Dodajmy - tym razem obejmujących całą Belgię. No - połowę, bo to lalibr, więc podliczyli tylko Walonków i Brukseniaków.
Nie rozumiem, za dużo nas? Sanżilaków, Szumanów i Woluwów wręcz?
Wszystkich razem do kupy. A głównie - malców. Nie tych najmniejszych, o przyroście wśród krasnalków już było. I o brakujących miejscach w żłobkach, przedszkolach, czyly kreszach i maternelach. Ile można o tym w końcu, no powiedzcie same i sami. Teraz, w przededniu wyborów, sprawa stała się jednak polytyczna, a jak polytyczna - sięgnęli po szkoły. Tak, owszem, wczoraj po kobiety, ery feminizmu na ef i takie temu, dziś natomiast - podliczono brakujące miejsca w szkołach. W prymerach i sekonderach.
Mamusiu, a prawda to, że moja szkoła to największa szkoła w Belgii?
Być może synku, być może. A już na pewno - jedna z najtłoczniejszych.
I jak się to przedstawia cyfrowo - liczbowo?
Proszę bardzo: jeżeli będzie taki wzrost dzieci, a będzie, bo czemu nie, Sanżil też się do niego na wiosnę dołoży w osobie Any Martin - do 2024 r. w Walonii i Brukseni czeba na cyto, już bumcykcyk, stworzyć 13709 miejsc. Dokladnie tyle, z dziewiątką na końcu.
No nieźle. A jak chcą się do tego zabrać?
To na razie wielka tajemnica. Zaczęto od liczenia. Ostrożnego, bo kto zabroni mieć chętnym więcej dzieci, samam wczoraj dostrzegła na Markonim kilka nowych bardzo młodych brzuchów, owszem, może to poramadanowe obżarstwo, ale raczej jednak nie, bo poprzednie dziecię już chodzi, no to wolność tworzenia dla tatusiów nastała, hejże hola!
Ej, Ana, nie mów tak. Każda, jak chce.
Oczywiście, ale tu chyba to bardziej każdy, jak chce. I jakiś ktoś tam w przestworzach.
Kto mamusiu? Ten duch malowany na niebiesko?
Podobno. On, albo jego kolega o innym imieniu.
A co robią na razie, jak brakuje miejsc? Ciekawam.
Otóż eksportują dzieci do mniej zaludnionych szkól w innych komunach.
Co robią z dziećmi mamusiu?
Wożą je autobusami do innych miast.
Ojej, tak daleko? Bo ja jeżdżę z wiewiórą, to szybko idzie. Czy moja szkoła pozostanie największa, jak te wszystkie dzieci?
Bardzo możliwe, szczególnie że mamusia zwiększy swój wkład, więc Martinów w niej nie zabraknie.
No i Groch kiedyś ze mną wsiądzie do autobusu. Kiedy, no kiedy?

Wednesday, 3 October 2018

era kobiet

Paczcie sami, pogoda taka sama się szykuje, jak dwa lata temu - prognozuje z rana Ana Martin, po ciemku jeszcze, autobus rusza w mroku w końcu. Takie samo słońce. Znów by ładnie nam kontrastowało na Szumanie z błękitem nieba. 
Rocznica czarnego. Protestu.
Może by dziewczyny nawet licznie wyszły z biur? Wymówki deszczowej by nie było, a sprawa w końcu wciąż ta sam, polska jak najbardziej, kobieca jeszcze bardziej, czyli ogólnie światowa, marzy se Ana?
I mężczyźni?
Mężczyźni lokalni, brukseńscy o dziwo coś dziś zrobili. Małego, ale cieszy.
Nasi właśni? Polskie Sanżilaki? No co ty, rocznicowo się zebrali do kupy czy też w sobie w inny sposób? Protestują?
E tam, zaraz Polacy. Żadni Polacy. Belż najprawdziwsi. Oto lesłar donosi, że wicepremier, brukseński chyba, stworzył dzieło. Nie byle jakie. Nazwał je na nasze: era kobiet.
W dialekcie: era kobiety jednej. Zbiorowej czyly.
I przedstawił dziś światu.
Kobietę? 
Książkę!
No wicepremier, to mu to drukują wiadomo z pocałowaniem ręki. A co go skłoniło do wzięcia pióra?
Feminizm.
Feminizm na ef? Ten nasz codzienny?
Tak. Twierdzi, że dopiero w pracy, ministerując na maksa działem współpracy i rozwoju, dostrzegł, ile zależy od kobiet. I jak upośledzone społecznie są kobiety.  Co sprawiło, że z feministy nieuświadomionego przeszedł na pozycję zaangażowaną.
Aha, to o tym pisze właśnie? W erze kobiet owej.
Tak jest. Że kobiety muszą być w promocji.
Hmm. Że kupuje se punkty wyborcze - to jedno. Ale może to szczere? No i wolimy takie punkty, niż inne. Na takich głosować, niż na innych.
Ja myślę, że każda akcja wspierająca kobiety jest ważna. Szczególnie w rocznicę czarnego i szczególnie, jeśli dochód planuje przekazać na działalność prokobiecą.
A planuje?
O tym ani słowa. Ale przecież można mu to delikatnie zasu-tego-rować. Dlaczego nie?
Purkła pa właściwie. Kobiety dla kobiet. Mężczyźni dla kobiet. 



Monday, 1 October 2018

wąż z piersiami

Kogo to nie było w ten łykend w Owerajzie, no kogo, wylicza Ana Martin, gdy wyżęta jak przysłowiowa dętka w końcu ląduje na Sanżilu?
Wendo raduje i męczy, zauważa Roman.
Że se pozgaduję: na pewno nie zabrakło feministek na ef lub takich, co ewentualnie myślą, że nimi nie są, a tak naprawdę są, bo przecież wszystkie i wszyscy nimi jesteśmy. Na pewno byli i skauci albo skautowie - za płotem, bo nie z nami przecież, heloł, przecież to tylko dla pań! - co to wykorzystali złotą podbrukseńską jesień i udali się na zbiórkę w szortach, bo jakże inaczej. Na pewno nie zabrakło scenek, a w nich teściowych, psów, koleżanek i kolegów z pracy, toalety i kamataranu, czy jak to ma być; kolejkowiczów z lotniska, wspaniałego nauczyciela angielskiego, Nelsona i schabowego (choć później wyleciał, bo jednak nie pasował geograficznie, choć Nelson by nic nie miał przeciw zapewne).
Do tego uśmiechnięty banan, gorąco, bardzo gorąco w każdym pytaniu, kopniaki, ciosy, czochrające się niedźwiedzie, obowiązkowa palma, tarzan, bo lejdi dżejn to chyba jeszcze jednak nie. Wyższa szkoła jazdy, taka lejdi w blenderze.
Wąż z piersiami zdecydowanie przebija jednak wszystkich obecnych. Oraz wujka, co to dyktuje przekleństwa przez telefon.
Ach, i ta rozkosz w głosie, gdy przez zaciśnięte zęby można wycedzić: nienawidzę, jak się do mnie mówi Amela!
Wendo. Co tu więcej powiedzieć, uśmiecha się Ana Martin i idzie spać.

Wednesday, 26 September 2018

drogi panie

Tego to akurat Roman nie mógł się spodziewać zaprawdę. Bo wiadomo, że Ana Martin, ta to zawsze coś palnie i język niewyparzony nosi w gębie, feministka jedna na ef, przynajmniej ma za swoje, jak jej ktoś przywali albo wyzwie od takich i owakich, ogólnie niewychowanych.
Za to Roman niezwyczajny. By do niego pisać: drogi panie? By tak go wywoływać i przywoływać do porządku? No no.
No i form takich nie zna i nie używa Roman, bo na komisjach to oni tam jednak inaczej piszą, uczenie i w obcych językach, gdzie dir i szer owszem, ale po polsku to by winno być szanowny, zdaniem Any Martin. Doktorki, przypominam. Od języków, w tym polskiego.
Ojczyzna matczyna - jedną ją mamy. 
Drogą jak ten pan, czyli coraz mniej. Choć na D ostatnio też.
Dobrze, że na Sanżilu złota zimnawa brukseńska jesień a la belż, to i jakoś idzie to znieść to wszystko, jak się popaczy za oknem zdrowym okiem. Choć po co to nam i na co?
Tak czeba, kiwają głową Ana i Roman. Łatwe to nie jest, oj nie jest, ale ataki będą i czeba stawiać czoła dla przyszłości dzieciarni.
I to w przededniu rocznicy czarnego.

Tuesday, 25 September 2018

zaproszenia

Owszem, zawsze się można spodziewać jakichś zaproszeń, owszem, w końcu Sanżil jest centrum świata, a już na pewno okoliczności, i niejedno takie zaproszenie na nas spłynęło swego czasu. Głównie w rodzaju zabaw z dzieciakami, a co, takie czasy, kwituje Roman  i tak pewnie pociągniemy do jakiegoś 2030 r., o ile nie dłużej, dodaje Ana Martin, bo co tu innego powiedzieć w takim układzie sił dorośli - dzieci, jaki u nas?
Znacie pewnie, to co się będę wymądrzać, no sami wiecie jak jest i dobrze (albo i nie).
Za to że w ciągu jednego dnia spłyną na nas aż dwa zaproszenia szkolne - tegom się naprawdę nie spodziewała. Nie mówię o urodzinach, annif, o odwiedzinach klasowych na farmie, zwanej też fermą, lapan, ańjo i tego rodzaju tjutjutju - o nie, tu kaliber jest znacznie większy. I żadne tjutjutju nie wchodzi w grę.
Tak to Ana określiła, zszokowana nieco. W nastroju bojowym. Więc kaliber pasuje, zdaniem Romana, jak ulał. 
Albo i ułan.
Zaproszenia dotyczą bowiem Iwonka. Ni mniej, ni więcej. I są bardzo miłe w treści. Bardzo układne, zachęcające do współpracy.
Jedno - w międzynarodowych, jak na Bruksenię przystało - dialektach. Anglosaskim i francuskim. Zachęca do wizyty na mes. Taka wymowa w obu obcych i naszym prawie też, więc nie tłumaczę.
To jeszcze odpuszczam, mamrocze Ana. Można iść mesować, jakby ktoś chciał - skoro to nie nasi na czele. Czyly nie powinno być zbyt polytycznie.
Za to to drugie zaproszenie - no to już naprawdę wymiar nieznośny. Polytyczny że hej, albo i heja! Fatalny w swej treści - bo podstępnie miły i nojtralny światopoglądowo. Niejedna się dała na to złapać, a i niejeden, i poszło w świat.
Sanżil czuwa jednak. I Ukle też - w osobie Sąsiadki.
Bo miłe są tylko niewinne pozory. Maluchy namalują, nieco więksi coś ulepią, nakręcą, sfotografują - niby dostaną nagrody, a jeszcze się ich wystawi, więc radocha z biegania po niekończących się korytarzach, zajadania  się słodyczami za pieniądze wyborców z Polski A B i C jeszcze - a tak naprawdę: propagandówka.
Gadzinówka, rymuje Roman. Gadom polytycznym na użytek. Których nie chcemy ani w Brukseni, ani w Ojropie, ani w Polsce D.
Więc zasiadł Roman do pisania.
A pisać to on umie. Co by innego robił w tej pracy, jak nie to.
Odpisał.
Teraz Ana puchnie w dumę. Że też ślubny tak się w ślubne rocznice pięknie spisał! 

Monday, 24 September 2018

wywiad

- Madam. Eskon pe wu poze kelke kestjon?
Podnosi Ana wzrok, zdziwiona, paczy - a tu młodzież. Bardzo młoda. Dzieci właściwie. 2 na 2. Dwie na dwóch. Niepewnie przestępują z nogi na nogę.
- Mi pytania? Ależ proszę bardzo. Na jaki temat?
- Seksualite.
Ana nadstawia ucha, bo skąd ona niby na Sanżil zjechała, jak nie z centrum, gdzie o kongresie  i seksualite wte i we wte gadała. 

- Proszę bardzo.
- Włala. Mersi. Pytanie pierwsze: jaki wieki jest pani zdaniem odpowiedni do rozpoczęcia pożycia seksualnego?
- Myślę, że siedemnaście lat.
Ana widzi zawód na młodych twarzach, więc dodaje szybko: - Ale jak byłam młodsza, to myślałam inaczej. Że może nawet 15 lub 16. Każdy wie za siebie. Oby!
Oddech ulgi.
- Drugie pytanie: czy myśli pani, że mężczyźni tak samo odczuwają przyjemność, jak kobiety? - Ana widzi kątem oka, że młodzież się chyba jej jednak wstydzi.
- Myślę, że nie. Bo kobiety wyglądają inaczej, niż mężczyźni. Co nie znaczy, że kobiety mają gorzej. Inaczej. Może i lepiej, kto wie.
Hmm - hmm. Liczne pomruki. Niedowierzanie i radość.
- Pytanie trzecie: co sądzi pani o pornografii?
 - O nie, moi drodzy. Jestem przeciwko raczej - ogólnie - a w waszym wieku - to już zupełnie. Paczcie na siebie, a nie na głupie telefony.
- Bardzo pani dziękujemy za wywiad!

Thursday, 20 September 2018

zapisy

Oczywiście, że mam wyrzuty Roman, że przegapiłam lipcowy termin zapisów na wybory, bom myślała, że jest ci on sierpniowy; oczywiście, a co ty sobie myślisz innego, że mogłam to załatwić, mogłam cię albo Ksenię dać na pełnomocników, a Iwonka wyznaczyć na skreślającego. Oczywiście, że jest to nie fer, fair zapisz Ksenio, w stosunku do lebelż. No ale trudno.
Bardzo to polskie, odzywa się Roman.
Bardzo, owszem, zgadzam się. I wcale się nie chwalę, lecz staję w jednym szeregu z tymi, co to i w Polsce - wtedy A B i C - nie zagłosowali, a potem narzekali, że z tego powstała Polska D. I czarne protesty i tego owego. A teraz co?
To samo. Czy Sanżil, czy okoliczności, czy Polska D - brak postawy obywatelskiej. W stosunku do tzw. naszych i tzw. obcych.
No nie pacz tak na mnie Roman! Wiem, że źle zrobiłam! To wszystko przez te dzieciaki na pewno. Nowe i stare!
I wiek, że nie będę nic Anie wyrzucać, i wiek też robi swoje. To już nawet nie 41 na liczniku. To już zaraz…42! Wzrok nie ten, mózg nie ten, brzuch ten za to - jak najbardziej.
Roman, a wiemy, ilu Sanżilaków zagłosuje? Bo po sąsiedzku na Fore do głosowania zapisało się raptem 200 Polaków. Na Eterbeku - 150. Donoszą kandydaci lub ich bliscy, czytaj: roznoszące ulotki i rozklejające plakaty.
Śmiech na sali. Zamiera na ustach.
Bo mieszkańców polskich tam jak mrówków przecie.
Na szczęście są przecież takie, co się dwoją i troją. Jak Sanżobska, co to aż spotkanie z kandydatami zrobiła, o polskich korzeniach, mowie lub przynajmniej wyglądzie. Wszystkie i wszystkich sprosiła, posadziła i kazała gadać. Dobrze! Ekolo nie ekolo, socjo nie socjo, emer, nie emer, defi i niedefi.
Nie wszyscy przyszli, a może i dobrze. Zwłaszcza jedna pani z okoliczności niebrukseńskich, antwerpskich za to, co to nie pojęła jeszcze, że jej partia najpierw wywali jej rękoma przybyszy z innej religii, a potem ją samą usunie. Z partii i Belżik zwanej też Belhje. 
Takich kandydatek nie chcemy. Już w Polsce D ich za wiele.
Eszet nie poszedł też. A dlaczego - to już innym razem. Pisał.
No wiem, że źle zrobiłam! Poprawię się! Będę głosować!