O rany, my tu rano do szkoły, i owszem, łatwo na pewno nie jest, bo płacze, protesty, gile, smarki i inne gluty leją się z gardeł i nosów, ale co mają powiedzieć labelż i lebelż oraz ich onfą lub ąfą, co tam siedzą se już czeci dzień na lotniskach we Włoszech, Hiszpanii, a nawet Grecji, jeślim dobrze spojrzała na mapę i przepisała nazwy krajów, w których to naszych Sanżilaków i Okoliczniaków pozostawił sam sobie rajan.
Rajan? Kto to jest? Brajan? Nowy huragan?
Rajaner przecież o rany, o rajany.
Co to się dzieje, nie słyszałam? Ja se z kągresu normalnie i wygodnie wróciłam.
Boś łizerem leciała.
Właśnie mamusiu, no przecież różowym samolotem leciałaś, a nie niebieskim rajanerem.
Który nie leciał wcale zresztą, jak żem wspomniała, szczególnie, jeśli stał w Pizie, Santanderze czy Korfu.
Jezus maria awaria?
Ha, żadna awaria. Rajaner się tłumaczy, że la i lebelż zablokowani na lotniskach koczują se tam, bo nad Włochami szaleją burze i się im pospóźniało nie z ich winy, tylko z winy fors mażer. z głębokim, gardłowym e lub y.
Fors z mezer? Tego tu z rondem? Eee?Yyy?
Nie mezer, Meiser w pisowni. Mażer, majeure przez jot. Od ogromu i gromu też. Ana, jak to będzie w polszczyźnie?
Siła wyższa.
Taki bóg jakiś czy niejaki czyly zadziałał?
Bardziej pogoda, choć kto wie, kto te wiatry zsyła na rajanera, kto wie, śmieje się Ana Martin. Bóg czy nie bóg, problem wielki jest - na lotniskach pozostawiono samych sobie ludzi, w tym mężczyzn i dzieci. W tym uczniaków. W tym maluchy.
I co?
I mogli sobie szukać innego lotu, szukać noclegu albo jechać objazdem.Tak rajan radził.
Głupie rady nieco, toż to każde dziecko wie akurat.
No właśnie. Do tego rajan kłamie podobno.
Dlaczego mamusiu rajaner kłamie?
Bo podobno prawdziwa przyczyna nielatania jest inna - brak ludzi do pracy.
Za mało panów stjułardes mają? I pań?
Podobno. Ale nie mówią tego.
I kiedy te dzieci wrócą do szkoły mamusiu?
Właśnie nie wiadomo. Na razie siedzą sobie na lotnisku.
Ja też bym chciał!
Wednesday, 13 September 2017
Monday, 11 September 2017
na dziesięć
Pani Ana nasza kochana daleko wyjechała, zagaduje z rana Malina. Mnie z dzieciarnią, do szkoły ich gonię, za nimi znaczy się gonię, bo oni na rowerach, a ja dwunożnie.
Ana? A nie, do Polski B czy C tylko, a w sumie to przepraszam, bo do D w sumie. I nie pani Ana, tylko Ana. Martin co najwyżej. Na kągrez wyjechała, ciągnę. Wiadomo, jesień, jakiś kągrez musi być. Kobiecy na ef do tego.
Mamusia przemawia do pań po francuzku i przywiezie mi delfina, informuje Malinę Iwonek.
Po polsku przemawia Iwonciu, po polsku. Bo to kągrez kobiet polskich. A delfin będzie, albo jamnik na przykład, to bardziej polskie.
Ogólnopolskie nawet, jak te ogólnopolskie kobiety.
Ana to i po francuzku dałaby radę, gratisowo chwali Malina. Ile to już lat, jak na Sanżil zjechała? Niejeden język zna, sam żem w polskim sklepie słyszała, że daje radę. Śpiewająco.
Z dziesięć będzie musowo, jak tu zlądowała, liczę. W Brukseni, bo nie od razu w centrum, na Sanżilu czyly. No z osiem na pewno, zadumuję się. Czas na naukę dialektów był, w każdym razie.
No z dziesięć albo dziewięć nawet Ksenio, a może i siedem, prostuje Iwonek.
Siedem, fakt Iwonciu! Bo wcześniej to w tym drugim robiła, no, w tym to tam Luksie.
Aha, to jeszcze czy jej zostały.
Trzy.
Co czy Malino? Po co?
No bo wiadomo, że zawsze tu chyba nie zostanie, tłumaczy Malina.
Mamusia gdzieś jedzie? dopytuje Groch.
Nie jedzie. Malino droga, a dlaczego czy lata?
No bo na ile się przyjeżdża tu niby?
Na Sanżil znaczy się?
A gdzie by.
No na ile?
Na dziesięć.
Bo co?
Bo potem wracać wypada! Dom stawiać! Dzieciom kraj pokazać.
Jaki kraj?
Polskę.
To my znamy już, Ksenio. W wakacje byliśmy.
No właśnie, to nie musicie. Malino, Ana to chyba nigdzie nie wraca, wiesz?
To po co do tej ogólnej Polski tak jeździ, jak celu nie ma?
Jak to nie ma? A kągrez to co? A kobiety to co? Pacz Malino, pacz, same ciekawe rzeczy się tam działy! Ogólnopolskie i ogólnoświatowe. Ja tam za rok jadę na pewno, a wcześniej kągrez zawita u nas, bo już w listopadzie!
Ana? A nie, do Polski B czy C tylko, a w sumie to przepraszam, bo do D w sumie. I nie pani Ana, tylko Ana. Martin co najwyżej. Na kągrez wyjechała, ciągnę. Wiadomo, jesień, jakiś kągrez musi być. Kobiecy na ef do tego.
Mamusia przemawia do pań po francuzku i przywiezie mi delfina, informuje Malinę Iwonek.
Po polsku przemawia Iwonciu, po polsku. Bo to kągrez kobiet polskich. A delfin będzie, albo jamnik na przykład, to bardziej polskie.
Ogólnopolskie nawet, jak te ogólnopolskie kobiety.
Ana to i po francuzku dałaby radę, gratisowo chwali Malina. Ile to już lat, jak na Sanżil zjechała? Niejeden język zna, sam żem w polskim sklepie słyszała, że daje radę. Śpiewająco.
Z dziesięć będzie musowo, jak tu zlądowała, liczę. W Brukseni, bo nie od razu w centrum, na Sanżilu czyly. No z osiem na pewno, zadumuję się. Czas na naukę dialektów był, w każdym razie.
No z dziesięć albo dziewięć nawet Ksenio, a może i siedem, prostuje Iwonek.
Siedem, fakt Iwonciu! Bo wcześniej to w tym drugim robiła, no, w tym to tam Luksie.
Aha, to jeszcze czy jej zostały.
Trzy.
Co czy Malino? Po co?
No bo wiadomo, że zawsze tu chyba nie zostanie, tłumaczy Malina.
Mamusia gdzieś jedzie? dopytuje Groch.
Nie jedzie. Malino droga, a dlaczego czy lata?
No bo na ile się przyjeżdża tu niby?
Na Sanżil znaczy się?
A gdzie by.
No na ile?
Na dziesięć.
Bo co?
Bo potem wracać wypada! Dom stawiać! Dzieciom kraj pokazać.
Jaki kraj?
Polskę.
To my znamy już, Ksenio. W wakacje byliśmy.
No właśnie, to nie musicie. Malino, Ana to chyba nigdzie nie wraca, wiesz?
To po co do tej ogólnej Polski tak jeździ, jak celu nie ma?
Jak to nie ma? A kągrez to co? A kobiety to co? Pacz Malino, pacz, same ciekawe rzeczy się tam działy! Ogólnopolskie i ogólnoświatowe. Ja tam za rok jadę na pewno, a wcześniej kągrez zawita u nas, bo już w listopadzie!
Thursday, 7 September 2017
pozdr
Moi mili dziś byłam poumawiana na spotkania na które pamiętałam jak dojechać to dojechałam , za resztę bardzo przepraszam . Wiem że próbowali niektórzy z was się dodzwonić ale przez nieczynny telefon było to nie możliwe jutro też mam spotkania biznesowe, i rozmowy na które postaram się dojechać , niestety przez złośliwość rzeczy martwych - telefon ... straciłam większość kontaktów , adresów, filmów, zdjęć i umów praktycznie wszystkie , więc bardzo proszę o przesyłanie swoich numerów w wiadomościach prywatnych. Telefon już jest aktywny można się dodzwonić . nad wotsapem i skeypem jeszcze walczę. niestety teraz telefon wytwarza nowe konta na fejsbuku nie przyjmować zaproszeń z nowego konta !!!! pozdr
Wednesday, 6 September 2017
świece
Bo stąd to pani nie jest chyba, znaczy się od nas, ale że nasza, polska, to słyszę chyba i owszem, więc tylko dopytam, skąd? dopytuje Anę Martin taka jedna od włosów w Polsce D, gdzie to Ana wylądowała podstępem, a mianowicie po udanej akcji zaciągnięcia Iwonka do fryzjera. W Polsce B niegdysiejszej się to rozgrywa, która i tak Polską D już jest, dodam.
A nie, ja nie stąd, wróćmy do Any.
A skąd?
Z daleka.
I ja też, kiwa głową Iwonek, choć ma nie kiwać, nożyczki, heloł!
A gdzie mieszkasz, chłopczyku, chce wiedzieć fryzjerka, widząc, że z Any nic nie wyciągnie.
W innym mieście. Ale nie tam, gdzie babcia Halina. U niej też są fajne tramwaje z pochyloną szybą, ale u nas jeszcze więcej.
Czyly gdzie u nas, fryzjerka nie daje za wygraną.
W innym mieście. W Belgii czy we Francji mamusiu? A może w Gdańsku czy w Warszawie? Iwonek odwraca się gwałtownie, nożyczki odskakują.
W Belgii synku.
A nie, ja nie stąd, wróćmy do Any.
A skąd?
Z daleka.
I ja też, kiwa głową Iwonek, choć ma nie kiwać, nożyczki, heloł!
A gdzie mieszkasz, chłopczyku, chce wiedzieć fryzjerka, widząc, że z Any nic nie wyciągnie.
W innym mieście. Ale nie tam, gdzie babcia Halina. U niej też są fajne tramwaje z pochyloną szybą, ale u nas jeszcze więcej.
Czyly gdzie u nas, fryzjerka nie daje za wygraną.
W innym mieście. W Belgii czy we Francji mamusiu? A może w Gdańsku czy w Warszawie? Iwonek odwraca się gwałtownie, nożyczki odskakują.
W Belgii synku.
W Brukseni chyba tak? Sanżil - już wiem! W Belgii mieszkam. Tam są fajne tramwaje. Aha, już wiem, w Brukseni.
Aha, z uznaniem ahuje fryzjerka. A tu co robisz chłopczyku?
U babci Kasi jestem. Ona ma basen. A ja wakacje, tak mamusiu?
I co jeszcze robisz?
Chodzę z mamusią i tatusiem na protesty. Dla cioci Oli to robimy, bo ona pracuje w sądzie. Tam pisze na komputerze, jak mama, tylko mama książkę, a ciocia nie; i wsadza złodziei do więzienia, choć teraz nie wiadomo, jak to będzie, mama mówi i tatuś, że może ciocia będzie sama w tym więzieniu, choć ja nie sądzę, bo kto zaprowadzi mojego kuzyna do szkoły i kuzynkę Grocha też, co ma dwa lata i jest nawet mniejsza od Grocha, do babci?
Pani też chodzi do centrum, wtrąca się Ana.
No raczej nie.
Dlaczego nie, chce wiedzieć Iwonek?
E tam, nie polytyka nie obchodzi.
Co to polytyka mamusiu?
Gadanie, często złe.
To nie polytyka, to życie. Te protesty. bardzo pani młoda, to niech pani uważa i pójdzie. Nie wiadomo, może się przyda niestety.
Mogę nawet dać pani moją urodzinową świecę do palenia. Różową. Mamusiu, spytaj pani, jak i ma numer na telefonie i się umówimy.
My co wieczór palimy świece i krzyczymy. Ładnie widać, bo ciemno się robi wcześniej niż u mnie w domciu w Brukseni. I tu w Polsce u babci dobrze widać świece, nawet w telewizorze dziadek mi pozwolił to zobaczyć, jak ładnie.
O, może tu jeszcze pani obetnie krócej, to włosy będą załatwione do października, Ana zmienia temat. O tu, dziękuję!
No Iwonku, ale jesteś piękny! Brawo synku!
Osiemnaście złotych.
Do zobaczenia wieczorem, wezmę dla pani świecę!
Aha, z uznaniem ahuje fryzjerka. A tu co robisz chłopczyku?
U babci Kasi jestem. Ona ma basen. A ja wakacje, tak mamusiu?
I co jeszcze robisz?
Chodzę z mamusią i tatusiem na protesty. Dla cioci Oli to robimy, bo ona pracuje w sądzie. Tam pisze na komputerze, jak mama, tylko mama książkę, a ciocia nie; i wsadza złodziei do więzienia, choć teraz nie wiadomo, jak to będzie, mama mówi i tatuś, że może ciocia będzie sama w tym więzieniu, choć ja nie sądzę, bo kto zaprowadzi mojego kuzyna do szkoły i kuzynkę Grocha też, co ma dwa lata i jest nawet mniejsza od Grocha, do babci?
Pani też chodzi do centrum, wtrąca się Ana.
No raczej nie.
Dlaczego nie, chce wiedzieć Iwonek?
E tam, nie polytyka nie obchodzi.
Co to polytyka mamusiu?
Gadanie, często złe.
To nie polytyka, to życie. Te protesty. bardzo pani młoda, to niech pani uważa i pójdzie. Nie wiadomo, może się przyda niestety.
Mogę nawet dać pani moją urodzinową świecę do palenia. Różową. Mamusiu, spytaj pani, jak i ma numer na telefonie i się umówimy.
My co wieczór palimy świece i krzyczymy. Ładnie widać, bo ciemno się robi wcześniej niż u mnie w domciu w Brukseni. I tu w Polsce u babci dobrze widać świece, nawet w telewizorze dziadek mi pozwolił to zobaczyć, jak ładnie.
O, może tu jeszcze pani obetnie krócej, to włosy będą załatwione do października, Ana zmienia temat. O tu, dziękuję!
No Iwonku, ale jesteś piękny! Brawo synku!
Osiemnaście złotych.
Do zobaczenia wieczorem, wezmę dla pani świecę!
Tuesday, 5 September 2017
gotowi
Niby wolność nastała owszem, przez szkolnictwo nadana w godzinach 8-15.30, ale nikt jej nie chce jakoś, w tym najbardziej zainteresowani czyli Ana Martin i ja w tym nawet też dodatkowo.
Smutno jakoś bez tej dzieciarni.
I cicho.
Bo głośno już było, i to jak, przypomina Roman. Z rana. Przed świetlicą. Garderi.
Mina Romana jest do tego nieodgadniona, jakaś taka...smarkastyczna? Tak to się mówi
Też się nie cieszy.
Z płaczu tych dwóch małych płakusiów?
Nie cieszę, że sami zostali wcale a wcale. Dwóch takich.
-------------------
Dobrze, to by już tylko nie było, że cały czas do znudzenia o brukseńsko-walońsko-flandryjskich okolicznościach szkolnych tylko nadaję: napiszę, że my mamy dwóch takich, co płaczą właśnie przy kolasją kolektiw, a Belgia, lebelż oraz my, Sanżilaki, mamy także 500 i 2000 na oko. Też uczniów. Etudją. Szeroko pojętych.
Co? Kogo? Jak?
W Belgii naliczono 500 młodych lebelż i labelż też, choć raczej kobiety - la - mniejszościowo jednak, (sądząc po obrazach tiwi), gotowych do wyjazdu na wojnę, a kolejnych 2000 - już się szkoli w radykalizacji.
Czyli łącznie 2500 pojętnych uczniów. Takie to dane sprzedano rodzicom na początek roku szkolnego.
2500 gotowych na oko, uściślijmy. Szacunkowo czyly.
To ja dziękuję, zostanę przy moich dwóch, niegotowych wyszkolonych w płaczu. Ciężko, ale bezpiecznie.
Smutno jakoś bez tej dzieciarni.
I cicho.
Bo głośno już było, i to jak, przypomina Roman. Z rana. Przed świetlicą. Garderi.
Mina Romana jest do tego nieodgadniona, jakaś taka...smarkastyczna? Tak to się mówi
Też się nie cieszy.
Z płaczu tych dwóch małych płakusiów?
Nie cieszę, że sami zostali wcale a wcale. Dwóch takich.
-------------------
Dobrze, to by już tylko nie było, że cały czas do znudzenia o brukseńsko-walońsko-flandryjskich okolicznościach szkolnych tylko nadaję: napiszę, że my mamy dwóch takich, co płaczą właśnie przy kolasją kolektiw, a Belgia, lebelż oraz my, Sanżilaki, mamy także 500 i 2000 na oko. Też uczniów. Etudją. Szeroko pojętych.
Co? Kogo? Jak?
W Belgii naliczono 500 młodych lebelż i labelż też, choć raczej kobiety - la - mniejszościowo jednak, (sądząc po obrazach tiwi), gotowych do wyjazdu na wojnę, a kolejnych 2000 - już się szkoli w radykalizacji.
Czyli łącznie 2500 pojętnych uczniów. Takie to dane sprzedano rodzicom na początek roku szkolnego.
2500 gotowych na oko, uściślijmy. Szacunkowo czyly.
To ja dziękuję, zostanę przy moich dwóch, niegotowych wyszkolonych w płaczu. Ciężko, ale bezpiecznie.
Monday, 4 September 2017
można
Można, wzdycha Ana Martin od rana. Proszę, można. Jednak można. A jednak, no proszę, odmienia sobie pod nosem wte i wewte Ana, do znudzenia, zwierzę się wam wręcz.
Co można, odważam się w końcu.
Można wznieść się ponad spory polityczne i zrobić coś dla ogółu. Dla nowych pokoleń. Dla dzieci. Z myślą o przyszłość własnego kraju, kiedy to dzisiejszych kłótni już od dawna nie będzie na tym świecie.
Kto się tak wzniósł niby, pokpiwa sobie Roman, bo po tegorocznym polskim lecie szczególnie w nic już nie wierzy, a najmniej w bezinteresowność polityki.
Nigdy w to nie wierzyłem, obrusza się od razu. Ani ja, dodaje Ana. Ja oczywiście też nie, więc to mamy załatwione i jedziemy dalej.
Ale słuchajcie, jednak widzę jakiś mały promyczek. Światełko w tunelu polityki. Gąszczu interesów. Tu, koło nas. Wokół nas. W całej Brukseni znaczy się.
W jakiej formie?
Paktu doskonałości.
Hę?
Chodzi o pacte d’excellence w sprawie szkolnictwa, którego końca nie widać? dopytuje Roman.
Owszem widać.
Uchwalony? Mimo szalejącej po Brukseni w wakacje fali nienawiści jednych polityków do drugich?
Tak twierdzi ministerka ds. edukacji. Chwali się tym na pierwszych stronach, więc chyba nie kłamie
Lesłar obwieszcza wielkim tytułem: tysiąc miejsc pracy w przedszkolach.
W mojej szkole tysiąc pań nowych? I panów mesje Nikola? Ojej to oni się nie zmieszczą, martwi się Iwonek.
Synku, nie tylko u Ciebie, ale we wszystkich szkołach.
Co można, odważam się w końcu.
Można wznieść się ponad spory polityczne i zrobić coś dla ogółu. Dla nowych pokoleń. Dla dzieci. Z myślą o przyszłość własnego kraju, kiedy to dzisiejszych kłótni już od dawna nie będzie na tym świecie.
Kto się tak wzniósł niby, pokpiwa sobie Roman, bo po tegorocznym polskim lecie szczególnie w nic już nie wierzy, a najmniej w bezinteresowność polityki.
Nigdy w to nie wierzyłem, obrusza się od razu. Ani ja, dodaje Ana. Ja oczywiście też nie, więc to mamy załatwione i jedziemy dalej.
Ale słuchajcie, jednak widzę jakiś mały promyczek. Światełko w tunelu polityki. Gąszczu interesów. Tu, koło nas. Wokół nas. W całej Brukseni znaczy się.
W jakiej formie?
Paktu doskonałości.
Hę?
Chodzi o pacte d’excellence w sprawie szkolnictwa, którego końca nie widać? dopytuje Roman.
Owszem widać.
Uchwalony? Mimo szalejącej po Brukseni w wakacje fali nienawiści jednych polityków do drugich?
Tak twierdzi ministerka ds. edukacji. Chwali się tym na pierwszych stronach, więc chyba nie kłamie
Lesłar obwieszcza wielkim tytułem: tysiąc miejsc pracy w przedszkolach.
W mojej szkole tysiąc pań nowych? I panów mesje Nikola? Ojej to oni się nie zmieszczą, martwi się Iwonek.
Synku, nie tylko u Ciebie, ale we wszystkich szkołach.
U Stasia, Fjotra, Bajtka, Kasi?
Na przykład.
Będą 362 nowe miejsca w pełnym wymiarze godzin, co odpowiada 451 miejscom pracy. Hmm, ciężko to pojąć co prawda na mój zdrowy rozum, ale że liczby duże - to super.
Do tego dochodzi trochę psychomotoryczek i jakoś dociągną do tysiąca.
Będą 362 nowe miejsca w pełnym wymiarze godzin, co odpowiada 451 miejscom pracy. Hmm, ciężko to pojąć co prawda na mój zdrowy rozum, ale że liczby duże - to super.
Do tego dochodzi trochę psychomotoryczek i jakoś dociągną do tysiąca.
I cyrkomotryczek, jak mamusiu wczoraj na urodzinach! To jest fajne.
Może i cyrk będzie. Na kółkach - to pewne.
Wiecie, co mnie tu najbardziej uderzyło? Że aż 80% budżetu walońsko-brukseńskiego idzie na szkoły.
Świeci jednak światło!
Wiecie, co mnie tu najbardziej uderzyło? Że aż 80% budżetu walońsko-brukseńskiego idzie na szkoły.
Świeci jednak światło!
Thursday, 31 August 2017
za pasem
Ana zadowolana, choć oka nie zmrużyła po burzliwych pogodowo i charakterologiczno-charakterystycznie obradach takich jednych na ef feministek, co to szykują nowe kongresy na jesień. Oj, będzie się działo. Zadrży patriarchat, to pewne.
Ana zadowolono-zadowolana właśnie dlatego, że się dziać będzie i że za to się lubi Bruksenię, Sanżil i okoliczności też, w tym burzowe - pogody, co to daje odetchnąć wraz z końcem lata, co też jest typowe dla Sanżila i okoliczności, bo przecież jesień kiedyś musi się zacząć, i co z tego, że w czerwcu lub sierpniu bynajmniej, fajnie nawet może, bo inaczej, niż kiedyś w Polsce A B C i D, gdzie to się działo według kalendarza.
Latem feministki na f zebrały się i uradziły, kto zląduje na Sanżilu. Dziś od rana Ana opowiada o tym, bo to pierwszy piątek szkolny dla wszystkich, a dla Grocha w ogóle życiowy, bez obiadu na dodatek, tak se wymyślili w tym szkolnictwem belż; co oczywiście nie jest żadnym wymysłem w porównaniu do matczyno-ojczystych zmian w edukacji, o tam to naprawdę zasunęli uczniom zmiany, że hej.
Na Sanżilu za to pierwszy września sunie powoli, a po ugotowaniu niby-obiadu w dwóch porcjach o siódmej rano już o ósmej czydzieści nastała wolność, której cena to właśnie dwa pudełka pełne njoków.
Wrzesień - czyly praca w znaczeniu niedomowym tylko, kiedy można z rana coś opowiedzieć. ludowi i nie tylko.
I jesień w Brukseni bogata: zjedzie pani od siku i pani od krzyczenia w pracy na panie. Będzie urodzona w środę i różne inne z nowością w nazwisku. Będzie jedna lamparcica, co się nie daje, i flagę przywiozła wręcz. I inne atrakcje. Ana je wkrótce ogłosi, fejsem, a jakże, taka nowoczesna nasza Ana.
Bo jesień za pasem.
Ana zadowolono-zadowolana właśnie dlatego, że się dziać będzie i że za to się lubi Bruksenię, Sanżil i okoliczności też, w tym burzowe - pogody, co to daje odetchnąć wraz z końcem lata, co też jest typowe dla Sanżila i okoliczności, bo przecież jesień kiedyś musi się zacząć, i co z tego, że w czerwcu lub sierpniu bynajmniej, fajnie nawet może, bo inaczej, niż kiedyś w Polsce A B C i D, gdzie to się działo według kalendarza.
Latem feministki na f zebrały się i uradziły, kto zląduje na Sanżilu. Dziś od rana Ana opowiada o tym, bo to pierwszy piątek szkolny dla wszystkich, a dla Grocha w ogóle życiowy, bez obiadu na dodatek, tak se wymyślili w tym szkolnictwem belż; co oczywiście nie jest żadnym wymysłem w porównaniu do matczyno-ojczystych zmian w edukacji, o tam to naprawdę zasunęli uczniom zmiany, że hej.
Na Sanżilu za to pierwszy września sunie powoli, a po ugotowaniu niby-obiadu w dwóch porcjach o siódmej rano już o ósmej czydzieści nastała wolność, której cena to właśnie dwa pudełka pełne njoków.
Wrzesień - czyly praca w znaczeniu niedomowym tylko, kiedy można z rana coś opowiedzieć. ludowi i nie tylko.
I jesień w Brukseni bogata: zjedzie pani od siku i pani od krzyczenia w pracy na panie. Będzie urodzona w środę i różne inne z nowością w nazwisku. Będzie jedna lamparcica, co się nie daje, i flagę przywiozła wręcz. I inne atrakcje. Ana je wkrótce ogłosi, fejsem, a jakże, taka nowoczesna nasza Ana.
Bo jesień za pasem.
Subscribe to:
Posts (Atom)