Wednesday, 10 February 2021

astma

Z mojej rodziny nie powiem, nie wszyscy tu są, bo ja jestem z wielodzietnej. Ale siostra i brat, owszem, o proszę, brat kuchnię nawet mi remontuje, szkoda, że skończyć nie może. No ale nic, w firmie pracuje, uczciwie jak Belg żyje, to rozumiem, że praca przed siostrą. Siostra moja za to, ta to se życie wyszykowała. 25 lat tu jest, 25, Ana, słyszysz? I cały czas tylko gada o zjeżdżaniu i chałupie, co se ją prawie już postawiła.

Dzieci ma?

Ma, a jakże , dwójkę!

Aha, i marzy jej się, że one w Polsce zamieszkają, niech zgadnę!

Zgadłaś Ana! No i tak oszczędza, że w grzybie z tego wszystkiego mieszkają. Mała się już astmy nabawiła. Mówię dla niej, czemu lepszego nie wynajmiesz, a ona, że jej nie stać, bo na remont zbiera. Mi się to w głowie nie mieści. Na remont domu, co to nikt w nim nie zamieszka.

chleb

 Ana, oczywiście, zgadzam się z tobą, że tak nie można, jedną nogą tu, a drugą tam. Co oni tam w tym kraju widzą? Ty tęsknisz?

Nie, ja nie, bo nie lubię dziadów, dziadów kościelnych zwłaszcza, i dziadów raz jeszcze.

Aha, trochę cię nie rozumiem, ale miło mi, że ci Polski nie brak. Raz się żyje i ja teraz żyję tu. Całkiem dobrze żyję. Przykładowo chleb: jezu, to latają po polski gniot taki, najtańszy w worku, bo polski polski chlebuś on ci nasz. A ja nie. Jak chcę, to do deleza pójdę, i najdroższy wezmę, bo mi smakuje. Potem przychodzi klyjentka jedna z drugą i tylko na torebkę zezują, i jeszcze myślą, że ja do tej z deleza chleb z groszka pakuję, wyobrażasz to sobie Ana?

zwroty

Na czarno jedna z drugą robi, to i odliczać nie ma z czego, a minę ma zdziwioną, to byś się i ty Ana zdziwiła. I pytam jej, co się tak na podatki w Belgii skarży, skoro jeszcze nigdy podatku tu nie zapłaciła, tylko z samych zwrotów żyje, na dzieci, na starego, co też na czarno; a ta jak nie wyskoczy na mnie z gębą, że krótko jestem, 5 lat, to nie wiem, jak tu jest strasznie w tej Brukseni. Ja jej na to, by wracała do teściowej, a ta, że chałupa na wsi niegotowa, to zostać musi. Oj Ana, ja samych takich spotykam, co tu na rok przyjechali,  a już im 20 kropnęło.

Thursday, 4 February 2021

adryjan

 Jest to zapewne koniec pewnej ery, same i sami powiecie, jak tylko się dowiecie.

Ana Martin w szoku od rana, kiedy to zdała sobie sprawę, że Sanżil już nigdy nie będzie tym samym.

Bo że biznes jeden za drugim i czecim w koronie siada i zamyka się - to jedno. Że nawet taka legenda jak Mariola zwinęła manatki i inne fryzjerskie szmatki, i zjechała na matczyznę czy inną ojcowiznę - to drugie. Ale że Adryjan zniknie z Alsemberga - no nie, to żadne czecie, to szok po prostu i wogle, kręci z niedowierzaniem głową Ana.

Ana, Ana, ale ty mnie chyba nie rozumiesz, co dla ciebie mówię, Ana no - staram się jej wytłumaczyć. Adryjan jako taki je przecie, to tylko szyld zdjęli no.

Adryjan bez szyldu to żaden Adryjan, na to ponuro Ana.

Ale no co ty, Ana, otrząśnij się dziewczyno, to tylko litery! Już całe lata przecie i tak były napisy po rusku czy po innemu, w innych alfabetach, znaczy się,  że tam sprzedają ruskie produkty właśnie.

Ksenio, musisz zrozumieć, o co się rozchodzi. O to mianowicie, że upadł symbol Sanżilactwa, naszego polskiego, i inni już nie wiedzą, że polski sklep na Alsembergu to nie byle jaki polski sklep. Bo on ci już nie polski, TA, co tam sprzedawała, już go przejęła. Nie z Rosji ona, ale blisko. Armenia.

Teraz dopiero rozumiem, dlaczego Stefan i Stefanowa nie zrozumieli, jakem ich prosiła o koperek i pietruszkę, i przynieśli byli takie belż nie wiadomo co. Dobre, ale nie to, o co chodziło. A Adryjana pod nosem mają.

Bo oni już nie wiedzieli, że jak błędnie mówię Albert, to mi chodzi o Adryjana. Niczym im to nie wybrzmiało. 

Więc szok i smutek i koniec Sanżila bliski.


Friday, 27 November 2020

szambo

Witam tak na szybko, bo pilnie muszę napisać, bo mianowicie szambo tanie i niedaleko potrzebne już na teraz. Koło Antwerpii, ale może też być w innych okolicznościach, szczególnie jak tanie, podpowiada Ana. Jak to przewieźć, martwię się ja, zwłaszcza jakby pod granicą z Luksem wypadło? To, co w szambie, znaczy się? Jak to ująć w ręce lub w tekst? Kupy i kupę problemów tylko mam, wzdycha Ana.

No i dobrze by było, by mówili po naszemu, polsku znaczy się, w tym szambie belż. Chyba że polskie ci ono.

To akurat łatwo załatwić. Polak potrafi, nie martwi się Roman. No a że Polka potrafi - to wiadomo od tysięcy lat. Feministka na ef szambem zarzucić koleżance na ef potrafi, patproblem naprawdę. Przykładowo coś tam usuwając, co jedna napisała, a inna uważa, że nie. Bo nie i już.

Kobieco-kobiece więc ci ono czasem. Mężczyzn nawet nie trzeba.

No to co, kto co gdzie widział, wyczuł? Bo na szybko trzeba.Belż lub polone, to samo.

Thursday, 26 November 2020

krew

Polka jak potrafi, człowieku! Widzieliście i widziałyście, jak się wczoraj takie jedne krwią pozalewały? Na fejsie jest, a jakże, no sa pacz. Z dziesięć ich naliczyłem, albo i tuzin, tata, co to tuzin, jeszcze musiałem odpowiadać. Na Szumanie se samym stanęły prawie że, no okej, pod parlamentem tym tam, też ważne okoliczności ojropejskie, i w białych sukniach takich, szatach normalnie jak od Marokanów, tylko no tego, białych, sam widziałem, a te na czarno raczej, tak mi się zda, na Midach przynajmniej; Polki nasze i nienasze krwią się zalewaći drzeć zaczęły, jakby je ze skóry obdzierali. No drzeć się umią i umieją, mówiłem, że Polka potrafi, przykładowo taka Ana Martin, drze się to ona koncertowo, a Herstoryczka, Prezeska i inne też niczego sobie. A że maskę można było zdjąć, bo nic nie widać, to i darło się wygodnie, jak w dawnych czasach zupełnie.

I sam widziałem, jak polytyczka z polytykiem niejednym polskim, naszym, z niesmakiem paczyli, jak Karolcia w skórze, co to zawsze do megafonu gada, o aborcji się darła, że można, że okej, no bo co, okej, też tak uważam. Ale polytyka to insza inszość, te zagramaniczne polytyczky były za, wywnioskowałem z gadania w dialektach, no ale już nasi co poniektórzy po prostu nie przemówili, mimo że było na biało-czerwono od tej krwi, to sie powinno podobać ostatecznie, zwłaszcza w listopadzie, bo co? jedenasty i powstania i w ogóle.

Piękne to było w sumie, ta krew, biel i wianki, mówię Wam, tylko nadal nie wiem, co o tym myśleć, co to oznacza? Dla Polski, Belgii i w ogóle kobiet no, czyli mężczyzn też?

Wednesday, 25 November 2020

matka boska

Dziś tak wogle muszę iść wcześniej do domu, pani Gosiu kochana, bo mam wizytę.

O, wnuki zjechały, bo środa?

Nie, tym razem to wreszcie matka boska przyjechała.

Matka boska z wizytą do pani, pani Jasiu?

Nie, taka matka boska z plastyku. Przyjechali z nią no i czeka teraz pod drzwiami, to się nie godzi, to ja już dziś lepiej pójdę. Zapłacić muszę no i ustawić ją w oknie, małego pani sama odbierze albo mąż, dobrze? Sama pani rozumie, pani Gosiu.


Thursday, 29 October 2020

bukiety

Medam, pani i pani. Żeby mi tu było jasne: dostajecie dziś ode mnie 2 bukiety. Jakie? Ano takie, że nie wypiszę wam pe-we. PV. Mandatu, tak tak. Normalnie to by było 250 ojro na panią - wskazuje na Rzeźbiarkę - i dla madam - palec z obrączką pokazuje Anę Martin. Tak. Dziś wam odpuszczamy, se kompri? Tylko dzisiaj.

Rozumiecie panie, my musimy przestrzegać zasad, wu komprene, medam.

Ależ tak,wiją się Rzeźbiarka z Aną na schodach ambasady. Na czarno ci one, te schody, jak protesty normalnie, folią oblepione, chya by przed zarazą chronić, a ta zaraza to nie tyle korona, co pisoza, myślę se. 

A jutro, czy jutro coś możemy zrobić? Bo oni nas zaatakowali kolejny raz, nie ma czasu, trzeba protestować.

Medam. Medam. Jeszcze raz powtarzam. Jutro być może - być może, że repet- palec idzie w górę, nie ten z obrączką, ale też przyozdobiony - jutro to będzie tak: zaraz dam wam dwa adresy. Dziś wieczorem jeszcze, że repet: dziś - pisać. Jutro - dzwonić. Daję wam numer że es em głównego szefa polis. Że repet - szefa na całą Belżik. Jak nie odpowie - wiadomo, ma co robić.

Wu komprene medam, to szef policji, ma co robić, jak nie odbierze, to same rozumiecie, ma co robić.

Potem może on się zgodzi. I teraz słuchajcie medam, słuchajcie dobrze, bo nie będę się powtarzał, że repet! Jeśli on się zgodzi, to musicie mieć stewar.

Że co, krztusi się Ana, a co to?

Stewar.

A skąd to wziąć? 

Normalnie, medam, bierzecie z domu kamizeki fluo i oni pilnują tłumu.

Aha, stjuardzi! Aha, sama mam kilka kamizelek, to przyniesiemy.

Na razie nic nie nieście, że repet, nie ma zgody na razie na nic! Że repet: mejl - telefon - organizacja. Sekompri?

I żebym się nie powtarzał, to protokol tylko na jutro, dziś czyly. Normalnie: zawsze zgłaszać na 10 dni do przodu. Każdą manifę! Żebym się nie musiał powtarzać!

I już was puszczam, ale podkreślam - te dwa bukiety kwiatów to tylko dziś. Następnym razem będzie po 250 ojro na łebka. Bez wyjątku. On wu kompron, ale wy też nas zrozumcie. 

Saturday, 24 October 2020

po ludzku

 Ana Martin urodziła jak dotąd - w boski sposób - po ludzku. Trzy razy. W Belgii. Na Sanżilu i w okolicznościach, same wiecie, poród bywa trudny, ale potem jesteś królową. Jak w sanatorium normalnie.

Ana Martin miała także inne przygody, bardzo ludzkie, choć mogły mieć piekielne zakończenie. Ale skończyło się dobrze. Bosko, ocenia Ana Martin z perspektywy czasu.

Ana Martin się martwi. W Polsce E urodzić bóstwo można, ale za darmo - rzadko bywa po ludzku. Po cesarsku aż za często, owszem, głównie za pieniądze.

Za to blady strach Anę oblatuje i pot lodowaty oblewa, jak myśli, co tam teraz. W tym tzw. kraju. Ogień piekielny już bucha, i to nie dla rodzących. Spalimy was.

Oko za oko. Ząb za ząb. Piekło wam za nas zapłaci. Po ludzku.


Thursday, 22 October 2020

zmywarka

Ty to Ana masz szczęście z mężczyznami. Znaczy się - z mężem, poprawia się na szybko Halynka. A ja popacz, w ogóle, zawsze wybieram takiego, co to cza się z nim wykłócać. Sawa pa tro awek le papa de Żanklod.

Zaraz zaraz Halynko, Alin Halin ma szer, ale my też się kłócimy z Romanem, że hej, nie słyszysz zza ściany? Ksenio, kiwnij głową na tak, bo tak!

Łi, kiwam głową. Kłócą się. Ale i godzą, dodaję szybko. 

No właśnie, tu wła, Ana, sama widzisz. Można się kłócić, jakże inaczej? Ale ja po prstu źle trafiam. DO tego, imażin-tła, znów problem. Teknik. Zmywarka się popsuła, a serwis mówi, że mogą przyjechać le katr nowąmbr, madam! 4.11! A jest październik jeszcze, oktobr ciepły, że hej. I co, ja mam zmywać teraz po czwórce dzieci? Praca, lekcje, sporty, dyżury permamons nocne i jeszcze to? O nie, tak im mówię, sami se naprawiajcie swoje zmywarki w listopadzie! Żemorganiz od 15 lat sama, bo jak mówię, źle wybierałam, więc figa z makiem i nową kupię, Romana tylko po sąsiedzku poproszę o wyszarpanie starej zmywarki z dziury. 

jak muchy

Drin drin, rozlega się po Uklach. Nowy telefon, a dźwięki stare, Ana nadal nie może się nadziwić.

O! - podnosi czujnie palec w górę Jesienka.

Mama. No proszę, Polska stara A dzwoni. To ci święto. Albo sensacja jakaś. Koronna.

Słuchajcie, a u was jak sytuacja? Źle bardzo? pada ostrożne, zatroskane, matczyne.

Nie, nie źle, jak wszędzie, niewidzalnywirus krąży - a o co chodzi?

No nie wiem, ale słyszałam, że bardzo dużo chorych. Że masowe umieranie jest.

A gdzie słyszałaś? Bo przecież nie ode mnie, czyly Twego jakby najbliższego źródła.

No nie, fakt. No nie fakt. A jak jest?

Ja ci powiem tak: na dzień dzisiejszy życie toczy się dalej. Jest szkoła itepeitede. Założę się, że wyczytałaś jednak coś innego? Polytycznego?

No...no...hmm. Że w Brukseni lekarze padają jak muchy? Że ratować nie ma komu? No co, pomartwić się tobą i z tobą Ana nie można? Ale ty jesteś.

Można. Ale to chyba bez sensu brzmi, co, te muchy? Jak tania sensacja? Nie zapomnij, że politycy walczą na wirusa, kto lepszy, ostrzejszy, niby mądrzejszy . A nikt nic nie wie. Słowa słowa słowa. Nie czytać, nie oglądać.

Masz rację. Chyba.

Bo wiesz, my wyczytaliśmy, że cała Polska A B C i D chora. A ty zdrowa przecież.

No tak. No dobrze.

Wednesday, 21 October 2020

awek

On fait avec, superwyrażenie w sumie, entuzjazmuje się Ana Martin, by choć trochę skierować myślenie na inne tory niż koronne. 

Se du belż sa, madam. Du belge, we Francji tak nie mówią raczej, podpowiada Adwokat. Za to na Sanżilu i w okolicznościach jak najbardziej. Myślę, że to z niderlandzkiego. Cały czas mówimy tu przecież, i piszemy: Je viens avec.

No wie pan co, wu sawe, nigdy bym na to nie wpadła, a tak uwielbiam języki! A przecież z niemiecka też podobnie, Dziękuję, mersi mil fła za inspirację! 

O, madame, pani i języki, wiem wiem! Od razu zdałem sobie sprawę, że ma pani an rapor sekre awek. O widzie pani, znów mi wpadło awek. Wszędzie jest u nas w Belgii.



Tuesday, 20 October 2020

on fait avec

 Bonżur bonżur pada zza masek. Z jednej strony Ana Martin, z drugiej Adwokat. Nie przy stolikach w mietce, tylko na nogach na targu. Jeszcze można.

Sawa, bo jakże inaczej. Sawa tre bjan, e wu? 

Me łi. Mła sawa. Ale martwię się, co będzie ze wszystkimi ludźmi pracującymi w orece. Wu osi?

Ja też. To że my se nie zjemy obiadu w mietce, to nic. Ale co z nimi? Co z tysiącami pracowników? Właśnie byłam u kierowniczki mietka  i okazuje się, że nie mogą robić na wynos, bo w statucie nie ma słowa o ąporte. Emporter interdit, w pisowni. Non existant meme, bym dodała.

No właśnie. Tu statut, tu wirus. I co?

On fait avec. Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, na nasze. Powiedzieć łatwo.

Monday, 19 October 2020

król karol

Jaka to rasa? dopytuje się Ana, upuszczając nieco naleśnika, bo na kartonie, z którego go to serwują, odkąd przy stoliku nie wolno, ciężko wyssać całą zawartość. Cziłała? An sziłała? Czy też un?

Nie, kinszarl - pada z buzi skrytej nie w masce, lecz w czapce, choć jesienne słońce wali, no ale co chcecie, Sanżil czyma się mocno wełnianą czapą w pionowe pasy.

Jaka? pyta Ana po przełknięciu za gorącego jabłka z hipsterskim karmelem fe mezon. Jaka, pardą?

Un ras ąglez. Kinszarl.

Aha, kinszarl, nie widziałam nigdy chyba. Oj piesku, nie podjadaj mi tu bagiety. A jak pan pisze tę nazwę w oryginale przez y, bo jakoś nadal nie dosłyszałam?

Toć mówię po raz czeci! Le roi Charles bym napisał! Kinszarl!

Thursday, 15 October 2020

rower

 Zasiadła se Ana Martin na markecie, zajada na nielegalu naleśnika, maskę se zdjęła, zupełnie jakby to był 2019 albo inny normalniejszy rok, no i siedzi na stołku, choć nie wolno, co jej go podstawili Bretońscy, choć nie wolno, ale mówi, że to jak tydzień temu z taką inną, co tam na Wanmenemie na rogu mieszka, więc tak prosi, a oni tak robią.

Siedzi w słońcu i paczy nagle: co to rower, czy omam nijaki? Na sprzedaż? Tu? To przecie nie ryż czy inny wyrób hindusko-wege. Weże ups.

Przeciera oczy, w tym to pękniete, ale i to oko, i to drugie, obaj oni mają rację: je rower. Stoi. Na sprzedaż. Wesoły, żółty, na oko porządny, hipsterki, jak z Sanżila do Iksela albo i Tysiaka.

Zaraz zaraz, wstaje Ana. Zaraz zaraz. Ja tu wrócę, zastrzega się, sank minut, albo i dwie tylko.

Ten rower to na sprzedaż? zaczyna uprzejmie, bez maski, no bo jadła, no co.

A tak.

Ale jak to, czterdzieście ojro tylko? Karont euro?

A tak.

No ale jak to?

A tak to, że nogi mnie bolą.

Nie kradziony on ci?

Dlaczego kradziony? oburza się nieco Czerwony Polik. 

No bo...no bo...parseke..ha, tu Ana się zacina, bo doprawdy nie idzie powiedzieć, że żółć i forma, no i hipsterstwo nade wszysto nie bardzo pasują do twarzy sprzedającego. Podlanej z rana już. 

To dlaczego pan nie chce takiego fajowego roweru?

Bo mnie nogi bolą pani! To chce czy nie? Prenez czy nie?


Wednesday, 14 October 2020

amour

Madame już nie sprzedaje na targu, zagaduje Ana Martin uprzejmie na targu w sercu Sanżila, jak za dawnych czasów zupełnie, z tym że przez gminną uklowską maskę nie widać wyraziście uprzemojści.

Oj, już dawno nie, pada z przeoranej życiem twarzy. A raczej nie życiem, tylko piciem. Madame już w Szwajcarii. En Suisse.

En Suisse doprawdy? wyraża swe zdumienie Ana na tyle głośno, że nawet ją przez maskę słychać wybitnie. Hmm, Suisse. Ze dwa-czy lata będzie? Bo przecie na targu od dawna nie robi? To tam tęraz sprzedaje herbaty i takie tam inne arabskie?

Madame, gdzie tam. Moja Madame już pracować nie musi. Vous savez, il a beaucoup d' argent,lui...o la la, boku boku. Elle fait une belle vie maintenant, madame, la-bas, en Suisse.

Aha, Ana nieco zbita, aha...ale jak, przynajmniej szczęśliwa?

A jakże, madame, c'est ce qu'elle dit. Elle a trouve l'amour de sa vie. Boku d'argent, donk amur!

Monday, 12 October 2020

ahmed

Ana, zapisałaś już lapetit do Ahmeda, rozlega się sąsiedzko przez płot? To Alin, matka czworga, z polskiego: Halynka. 

Do Ahmeda, dziwię się na boku, do ahmeda jakiegoś, a po co, że dopytam ciekawie, po co Jesienka u Mohameda tego? Alin, se kła, Ahmed? Albo ki - kto?

O zapisy do amed się rozchodzi Halynce, Ksenio, amed, podstawówki takiej podstawowej, powszechnej, prymer  - dla hipsterstwa belż i polskiego też, jak się uda. To Hamaide w pisowni. Z dwoma kropkami na i, o! Dzieciaki tam chodzą, to i nasza lapetit by mogła. Teoretycznie.

Nie, co ty Halynko, listdatont do ahmeda jak stąd na Sanżil pewnie, czekają i czekają, to jeszcze nie próbowaliśmy nawet. Pa de szons na dzień dzisiejszy. Ale mersi Alin Halynko, że pytasz, będziemy dzwonić do Ahmeda, choć losowanie miejsc odbyło się już zimą, przed koroną, jak to wyczytałam właśnie. Wyprzedzili szkoły komunalne o pół roku.

Zaraz zaraz - niektórzy chętni do akeja, classe d'acceuil, mieli wtedy po dwa miesiące, dobrze liczę? liczy dobrze Roman. No takiej daty wczesnej na zapisy bym się nie spodziewał, liczyłem na jesień tę tu, co nam nadeszła właśnie, ale wiosną to naprawdę o wiosence myślałem, a nie szkole.

Roman, a ile lat ty na tym świecie żyjesz, a na Sanżilu to już w ogóle, by takie pytanie o szkolnictwo stawiać? Jest jak jest, nie ma się co przejmować i porównywać do Polski A B C i D wręcz, gdzieś się uda małą usadzić w maternelu, nie takich cudów dokonałam, jakem Ana. Ahmed nie ahmed, Mesidor też się nam w sumie podoba, podobno tsza się spotkacć z dyrektorem, bo lubi roztaczać wizje o swoim proże pedagożik. Niech roztacza - ważne, by Jesience było dobrze. 

Thursday, 8 October 2020

sans voiture

Jednego w koronie nie było na sanżilowskich i okolicznych ulicach na pewno: aut. Korków. Smrodu. Hałasu.

Myśleliśmy se, że to wyjątek, bo przecież niby samochodów co mrówków, a tu proszę: okazuje się, że większość brukseńczyków auta w ogóle nie ma. Najwięcej na Sanżosie i Sanżilu, najmniej na Woluwach, no ale i tak dobrze to wygląda, zdaniem Any: od 69% bezautowców do 33%, średnia i tak na korzyść stibu i piechurów, bo aż 53% menaży auta na własność nie ma. Tak wylyczyli. Statystyka, ludzie!

Co oznacza, że coś tu nie gra, skoro tak mało dróg dla rowerów, a tyle dla samochodów plus co chwila parking. Co oznacza także, że jest wiele menaży, gdzie jesto jedno lub więcej aut, bo pokoronne korki są jednak wszędzie. Po co komu więcej niż jedno auta, pyta Ana, w dwóch naraz chce siedzieć? Tego jeszcze się nie da, nawet w Brukseni.

Wednesday, 7 October 2020

cilest

Powiem ci jeszcze, że 28 kilo ważyłam w ósmej klasie, no mówię ci, 28 kilo ważyłam, że aż na żimnastik, tym to, włefie no, nie brali mnie do fikołków, bym się nie połamała. I ze szkoły kazali ojcu do Warszawy wieźć, do dziś pamiętam, jak mnie wieźli wartburgiem, ojciec klął, ale zawiózł tym wartburgiem, mówiłam. I oni tam w tej Warszawie, by brać tabletki jakieś, bo czas, to się ureguluje wszystko. A ja dziewczyna ze wsi byłam, nie wiedziałam, na co te tabletki, więc do Biernackiego poszłam, pamiętasz go? Że co? Owszem, weterynarz był, owszem, ale na tabletkach się znał, więc mi wytłumaczył, co to ten cilest, a że ja w ósmej klasie już byłam, to nie powiem, mój organizm od razu ich zaakceptował, nie powiem, jak należy. 


Tuesday, 6 October 2020

sport

 Wziął się do nauki, owszem, nie powiem, jak nie zdał do klasy...co mówisz, nie słyszę? Do której? No nie wiem, czekaj, do drugiej no; a ja mówiłam mu, że te gierki to nic nie warte, a teraz sam przychodzi i mówi: mamuś, ja widzę teraz, że nauka najważniejsza. A ja na to: widzisz, nie mówiłam?

Tak, dobrze, że się wziął za siebie, ale przytył od tego grania, nie powiem, ma tendencję do tycia; no ale wyobraź sobie, że w makdonaldzie to tylko sałatkę z kurczakiem wziął ostatnio, i sport chce uprawiać, a ja na to: na ch...ci sport, jak bez diety, no powiedz sama? Pobiegał by z placu na plac, jak ja cały dzień, to by od razu schudł, ojej, już dojeżdżamy do Mid, to cześć cześć zadzwonię!